Swego nie znacie,
Sami nie wiecie,
Co posiadacie."
Zaoszczędziłem sobie trochę, bardzo trochę, szmalu i postanowiłem, że poszperam na sklepy internetowe w poszukiwaniu dobrej muzyki za bezcen. Zacząłem od fan.pl i dalej się już nie wychylałem. Dlaczego? A bo znalazłem dwie kultowe płyty straight from east-coast, których - wsttyydd - jeszcze nie mam. Mowa o “Liquid Swords” i “Hip Hop Is Dead” kolejno GZA’y aka The Genius i Nasa. Za oba krążki zapłacę 34 złote plus koszty przesyłki (dość wysokie, niestety).
Kilka dni temu, również w fan.pl, zamówiłem płytkę Devina The Dude, mojego drugiego ulubionego rapera. Nie muszę chyba mówić, jak bardzo się tym faktem jaram.
Jeszcze bardziej jaram się faktem, że Redman, mój ULUBIONY raper, wypuścił singla, który jest smakowitą zapowiedzią “Reggie Noble “0” 9 1/2”. Smakowitą, bo według mnie kawałek absolutnie miażdży.
jeden z moich ulubionych producentów muzycznych napisał scenariusz i wyreżyseruje film z gatunku moich ulubionych, a pomagać mu będą jedni z moich ulubionych scenarzysto-reżyserów.
nie no, bomba po prostu.
moim ulubionym utworem Eminema jest “Lose Yourself” z soundtracku do filmu “8. Mila”. bezapelacyjnie. reszta zostaje w tyle.
lubię - uwielbiam wręcz - wyróżniać się z tłumu, być oryginalnym itd., ale w tym przypadku oryginalny bynajmniej nie jestem. bo z tego, co wiem, większość osób na pytanie o ulubiony track Eminema, odpowiada:
- “Lose Yourself” z soundtracku do filmu “8. Mila”. bezapelacyjnie. reszta zostaje w tyle.
powiem od razu, że nie jestem jakimś wielkim fanem Eminema. jednak za dwie - okej, trzy - rzeczy go uwielbiam:
- za udane kooperacje z Dr. Dre (vide utwory z kultowego “2001”)
- za kontrowersyjny charakter
- i oczywiście za “Lose Yourself” - rapowy utwór doskonały, za którego Slim dostał ZASŁUŻONEGO (“jebać hejterów, jebać hejteeerów”, cytując klasyka z polskiej sceny hip-hopowej) Oscara.
beat z “Lose…” to absolutnie arcydzieło, moim skromnym zdaniem jest lepszy niż jakikolwiek inny z kolekcji Dre czy, let’s say, DJ Premiera. na jednym z wielu wydanych soundtracków “8. Mili” znajduje się wersja instrumentalna omawianego utworu. i jeśli byłbym zawodowym bokserem, to właśnie ten instrumental wprowadzałby mnie na ring. daje naprawdę potężnego kopa, a sam znajduję w nim inspirację (o jak poetyckooo, cha cha).
ale tak czy owak, wersja z nawijką Eminema jest jeszcze lepsza. sam tekst, pisany w przerwach pomiędzy kręceniem kolejnych scen filmu*, jest chyba najlepszym w dotychczasowej karierze rapera pochodzącego z Detroit. niektórzy mówią, że banalny, że taki, że owaki. banalny?! według mnie jest dokładnie odwrotnie - tekst jest niebanalny. Slim Shady nie wyśmiewa w nim, jak to ma w zwyczaju, ani gwiazd show-businessu, ani nawet swojej matki, lecz porusza sprawy istotne. i robi to w sposób co najmniej satysfakcjonujący.
jeszcze jedno w tym kawałku zachwyca - sposób, w jaki Eminem rapuje. oczywiście, nigdy nie schodzi on poniżej wysokiego poziomu, ale ma się wrażenie - przynajmniej ja to odczuwam - że w “Lose Yourself” raper dał z siebie wszystko, zrobił coś ponad stan (nie mylić z utworem “Stan” ;), wykrzesał resztki z swoich zdolności i umiejętności.
dla mnie “Lose…” to najważniejszy kawałek Eminema w jego dotychczasowej karierze muzycznej. ciekaw jestem jego opinii na ten temat. jak już umówię się z nim wreszcie na ten wywiad, zapytam go o to ;)
* kartka, na której Em pisał tekst - i która pojawiła się nawet w filmie - poszła na jakiejś aukcji internetowej za 10 tysięcy dolarów.
no to wklejam jeszcze lyricsy…
Look, if you had one shot, or one opportunity To seize everything you ever wanted-One moment
Would you capture it or just let it slip?
Yeah,
His palms are sweaty, knees weak, arms are heavy
There’s vomit on his sweater already, mom’s spaghetti
He’s nervous, but on the surface he looks calm and ready
To drop bombs, but he keeps on forgetting
What he wrote down, the whole crowd goes so loud
He opens his mouth, but the words won’t come out
He’s choking how, everybody’s joking now
The clock’s run out, time’s up over, bloah!
Snap back to reality, Oh there goes gravity
Oh, there goes Rabbit, he choked
He’s so mad, but he won’t give up that
Easy, no
He won’t have it , he knows his whole back’s to these ropes
It don’t matter, he’s dope
He knows that, but he’s broke
He’s so stagnant that he knows
When he goes back to his mobile home, that’s when it’s
Back to the lab again yo
This whole rhapsody
He better go capture this moment and hope it don’t pass him
x2
(You better lose yourself in the music, the moment
You own it, you better never let it go go
You only get one shot, do not miss your chance to blow
This opportunity comes once in a lifetime yo)
This soul’s escaping, through this hole that it’s gaping
This world is mine for the taking
Make me king, as we move toward a, new world order
A normal life is boring, but superstardom’s close to post mortem
It only grows harder, homey grows hotter
He blows us all over these hoes is all on him
Coast to coast shows, he’s know as the globetrotter
Lonely roads, God only knows
He’s grown farther from home, he’s no father
He goes home and barely knows his own daughter
But hold your nose cause here goes the cold water
His hoes don’t want him no mo, he’s cold product
They moved on to the next schmoe who flows
He nose dove and sold nada
So the soap opera is told and unfolds
I suppose it’s old partner’, but the beat goes on
Da da dum da dum da da
x2
(You better lose yourself in the music, the moment
You own it, you better never let it go go
You only get one shot, do not miss your chance to blow
This opportunity comes once in a lifetime yo)
No more games, I’ma change what you call rage
Tear this motherfucking roof off like two dogs caged
I was playing in the beginning, the mood all changed
I been chewed up and spit out and booed off stage
But I kept rhyming and stepwritin the next cypher
Best believe somebody’s paying the pied piper
All the pain inside amplified by the
Fact that I can’t get by with my nine to
Five and I can’t provide the right type of life for my family
Cause man, these goddam food stamps don’t buy diapers
And it’s no movie, there’s no Mekhi Phifer, this is my life
And these times are so hard and it’s getting even harder
Trying to feed and water my seed, plus
Teeter totter caught up between being a father and a prima donna
Baby mama drama’s screaming on and
Too much for me to wanna
Stay in one spot, another day of monotony
Has gotten me to the point, I’m like a snail
I’ve got to formulate a plot or end up in jail or shot
Success is my only motherfucking option, failure’s not
Mom, I love you, but this trailer’s got to go
I cannot grow old in Salem’s lot
So here I go is my shot.
Feet fail me not cause maybe the only opportunity that I got
x2
(You better lose yourself in the music, the moment
You own it, you better never let it go go
You only get one shot, do not miss your chance to blow
This opportunity comes once in a lifetime yo)
You can do anything you set your mind to, man
… i zamieszczam teledysk
film właśnie się zaczął. Pan Recenzent dał mu jedną gwiazdkę i wyśmiał w siedmiu słowach. przyzwyczaiłem się do tego - jedynym filmem z Steven Seagalem w obsadzie, który dostał od Pana Recenzenta więcej niż jedną gwiazdkę jest pierwsza część “Liberatora” (może się mylę). ale i tak w dupie mam jego zdanie, bo wobec Seagala jestem bezkrytyczny. taa, gra on w produkcjach mało ambitnych, ale - cholera! - napierdzielanki z Seagalem ogląda się z jednego powodu - dla ROZRYWKI.
i może jest to rozrywka tania, ale ja ją uwielbiam.
dziękuję za uwagę.
za 50 minut rozpoczyna się wywiadówka z, NIESTETY, gościnnym udziałem mojego taty. korzystam więc z życia jak tylko mogę. dopóki mogę ;)
humor poprawia mi “Never Let Me Down Again”, najlepszy utwór wszech czasów.